Kredka do brwi i jazda na gapę – czyli moja sobota

Kolejny raz okazało się, że mam ogromnego pecha! Pośpiech – wiadomo – nigdy nie popłaca, ale los wyjątkowo mocno stara się mnie tego nauczyć!

W sobotę wsiadłam w autobus, żeby udać się na bazarek i może kupić coś nowego do ubrania. Byłam umówiona z Ewką na konkretny kurs, więc gdy obudziłam się rano z półgodzinnym opóźnieniem, wskoczyłam do łazienki jak oparzona i malowałam się z prędkością kosmicznej rakiety! Fluid, tusz, róż, kredka do brwi… wszystko po kolei i wszystko w wielkim pędzie! Wybiegłam z domu zupełnie bez śniadania – widziałam, że mama chciała mi jeszcze coś powiedzieć, ale porwałam tylko bułkę ze stołu i prędko, prędko, prędko – na przystanek!

W środku spotkałam M. i rozmawialiśmy przez krótką chwilę – trzy przystanki po tym jak wyszedł, do środka wchodzi Ewa…

– CO TY MASZ NA TWARZY? – wrzeszczy bezceremonialnie. Dopiero w tym momencie zdaję sobie sprawę, że M. jakoś dziwnie na mnie patrzył… Ewcia daje mi lusterko i… tak! Użyłam maminej, czarnej kredki do brwi – w dodatku nałożyłam ją bardzo niedokładnie. A moja prześliczna, brązowa pewnie leżała gdzieś z boku… Jak mogłam tego nie zauważyć i wyjść TAK?

Bardzo lubię używać kredek – dodają brwiom elegancji i wyrazistości, a przede wszystkim sprawiają, że cała twarz wygląda idealnie! Zwykle zaczynam od lekkiego zwilżenia brwi, potem je dokładnie czeszę, obrysowuję kredką perfekcyjną linię, a na koniec wypełniam kolorem. Ważne jest wypełnianie drobnymi, krótkimi pociągnięciami (imitującymi naturalne włoski), zamiast jedną, grubą linią. Mam już wprawę i bardzo dobry kosmetyk do makijażu (dostałam od mamy na Gwiazdkę!), ale dziś zabrakło mi nieco czasu i uwagi…

Nie był to koniec moich przygód – zapomniałam skasować bilet, a tak dokładniej, to w ogóle go nie kupiłam. Wszystko przez M. – zauważyłam go i zapomniałam czemu weszłam pierwszymi drzwiami od kierowcy. A tu kontrola! Oczywiście, dostałam mandat… W dodatku kontroler podejrzanie mi się przyglądał – pewnie przez ten specyficzny makijaż!

Na koniec – cała w stresie (oj, w domu się na pewno ucieszą, że jest mandacik do zapłaty) zapomniałam zabrać w drodze powrotnej dwóch nowych, kupionych na bazarku bluzek – zostały w autobusie. Wszystko już zgłoszone – mamy tam jechać w poniedziałek. Ale o mandacie jeszcze w domu nie powiedziałam….

kredka_do_brwi

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz