Rozświetlacz do twarzy i bronzer – kosmetyki potrzebne, a rzadko stosowane

Dziś parę słów o rozświetlaczach do twarzy – uważam, że zbyt mało dziewczyn ich używa, a potrafią zdziałać cuda!

Większość sądzi, że fluid, róż, tusz do rzęs i błyszczyk to podstawa dobrego makijażu. Niektóre dziewczyny – jak ja – dbają również o swoje brwi. Tymczasem dobry rozświetlacz oraz dobry bronzer to niesamowicie potrzebne produkty – zamaskujemy nimi wszystkie niedoskonałości naszych młodych twarzy oraz odciągniemy uwagę od tych miejsc, które mają jakieś defekty i uwagi zwracać nie powinny!

Chcę się podzielić z Wami swoimi spostrzeżeniami – wszystko na podstawie własnych doświadczeń. Pojedyncze drobinki w rozświetlaczu NIE wyglądają ładnie. Sprawiają wrażenie, że coś się do tej twarzy przykleiło, niczym brokat (dobre tylko na dyskotekę) – nie prezentuje się to naturalnie. Zatem NIE kupujmy takich z drobinkami. Po drugie – dziewczyny, które mają bardzo tłustą cerę NIE powinny go używać.

Moja bardzo się błyszczy, natomiast mam to szczęście, że odziedziczyłam po mamie skórę bez trądziku. Drobne wypryski, oczywiście, czasem się pojawiają, ale nie spędzają mi snu z powiek – słowem, nie mam na co narzekać.

rozswietlacz-do-twarzy

Rozświetlacz do twarzy wyeksponuje skórę z rozszerzonymi porami i wypryskami. Jednak jeśli jest ich więcej na przykład na nosie, nie ma powodu, by nie nałożyć rozświetlacza na kości policzkowe. Ja robię to tak: nakładam bronzer tuż pod kośćmi policzkowymi, w skórę nad bronzerem nakładam nieco rozświetlacza, a potem oba kosmetyki rozcieram różem.

Kolejny mój sekret to wtarcie rozświetlacza w kąciki oczu – oczywiście, nakładamy tylko odrobinkę. Ten trik stosuje Ewka – jej oczy wyglądają dzięki temu na nieco większe. Od tygodnia też stosuję i polecam! 🙂

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Pędzle hakuro – prezent idealny!

Już wiem, co chcę dostać na urodziny! Zbliżają się wielkimi krokami – jeszcze tylko dwa tygodnie! Już nie mogę się doczekać! Będzie tort, kilkoro znajomych, potem muzyka i tańce!

Co do prezentu – przeglądając jakiś magazyn natrafiłam na perfekcyjne pędzle do makijażu! Powiedziałam już mamie – obiecała, że się z ojcem zastanowią. Wypomniała mi mój mandat (obetną z kieszonkowego), ale przecież – uzasadniłam – urodziny, to urodziny!

Pędzle hakuro – choć nazwa marki brzmi obco – to produkt polski. Możemy wybierać wśród tych przeznaczonych do nakładania podkładu, pudru, różu, cieni czy eyelinera. Marzę o całym zestawie – muszę jakoś namówić rodziców!

pedzel_hakuro

Pędzelki wykonano z włosia syntetycznego i naturalnego. Dzięki temu są hypoalergiczne, trwałe i doskonale wyprofilowane! Czytałam mnóstwo opinii na różnych forach – nikt nigdzie nie skrytykował pędzli hakuro. Wszyscy się nimi zachwycają i polecają! Nakręcałam się coraz bardziej z każdym kolejnym, przeczytanym wpisem! Każdy podkreśla, że idealnie rozprowadzają kosmetyki na twarzy, nie pozostawiają smug, plam, ani jaśniejszych pasów, a przy tym rzeczywiście są trwałe i nie gubią włosków. To zdecydowanie coś dla mnie!

Pędzle kupiłam na Cocolicie: http://www.cocolita.pl/hakuro

A do urodzin jeszcze dwa tygodnie!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Kredka do brwi i jazda na gapę – czyli moja sobota

Kolejny raz okazało się, że mam ogromnego pecha! Pośpiech – wiadomo – nigdy nie popłaca, ale los wyjątkowo mocno stara się mnie tego nauczyć!

W sobotę wsiadłam w autobus, żeby udać się na bazarek i może kupić coś nowego do ubrania. Byłam umówiona z Ewką na konkretny kurs, więc gdy obudziłam się rano z półgodzinnym opóźnieniem, wskoczyłam do łazienki jak oparzona i malowałam się z prędkością kosmicznej rakiety! Fluid, tusz, róż, kredka do brwi… wszystko po kolei i wszystko w wielkim pędzie! Wybiegłam z domu zupełnie bez śniadania – widziałam, że mama chciała mi jeszcze coś powiedzieć, ale porwałam tylko bułkę ze stołu i prędko, prędko, prędko – na przystanek!

W środku spotkałam M. i rozmawialiśmy przez krótką chwilę – trzy przystanki po tym jak wyszedł, do środka wchodzi Ewa…

– CO TY MASZ NA TWARZY? – wrzeszczy bezceremonialnie. Dopiero w tym momencie zdaję sobie sprawę, że M. jakoś dziwnie na mnie patrzył… Ewcia daje mi lusterko i… tak! Użyłam maminej, czarnej kredki do brwi – w dodatku nałożyłam ją bardzo niedokładnie. A moja prześliczna, brązowa pewnie leżała gdzieś z boku… Jak mogłam tego nie zauważyć i wyjść TAK?

Bardzo lubię używać kredek – dodają brwiom elegancji i wyrazistości, a przede wszystkim sprawiają, że cała twarz wygląda idealnie! Zwykle zaczynam od lekkiego zwilżenia brwi, potem je dokładnie czeszę, obrysowuję kredką perfekcyjną linię, a na koniec wypełniam kolorem. Ważne jest wypełnianie drobnymi, krótkimi pociągnięciami (imitującymi naturalne włoski), zamiast jedną, grubą linią. Mam już wprawę i bardzo dobry kosmetyk do makijażu (dostałam od mamy na Gwiazdkę!), ale dziś zabrakło mi nieco czasu i uwagi…

Nie był to koniec moich przygód – zapomniałam skasować bilet, a tak dokładniej, to w ogóle go nie kupiłam. Wszystko przez M. – zauważyłam go i zapomniałam czemu weszłam pierwszymi drzwiami od kierowcy. A tu kontrola! Oczywiście, dostałam mandat… W dodatku kontroler podejrzanie mi się przyglądał – pewnie przez ten specyficzny makijaż!

Na koniec – cała w stresie (oj, w domu się na pewno ucieszą, że jest mandacik do zapłaty) zapomniałam zabrać w drodze powrotnej dwóch nowych, kupionych na bazarku bluzek – zostały w autobusie. Wszystko już zgłoszone – mamy tam jechać w poniedziałek. Ale o mandacie jeszcze w domu nie powiedziałam….

kredka_do_brwi

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Moje pierwsze bibułki matujące

Która nastolatka nie ma problemów z cerą? Podobno są takie… Ja niestety do nich nie należę:/ Najgorsze jest to, że najbardziej błyszczy mi się nos. Wielki kulfon pomiędzy oczami – po ojcu! Z czołem i brodą też nie jest dobrze, ale troszkę lepiej.

Pudry przynoszą poprawę na chwilę – latamy z Ewcią co przerwę do łazienki, żeby się poprawić (niedługo M. pomyśli, że mam jakieś problemy gastryczne:P), ale i tak wiecznie się błyszczę! Wyczytałam, że najlepszy efekt można uzyskać, jeśli przed pudrowaniem oczyści się skórę bibułkami matującymi. Trochę bałam się wydać ostatni grosz (w sprawach kieszonkowego ojciec jest nieprzebłagany), ale okazało się, że kosztowały nieco ponad 10 złotych. Zdecydowałam się na te zamknięte w uroczym ruloniku, z łańcuszkiem z boku, ale następnym razem wezmę te nasączone pudrem – Ewka mówi, że nie niszczą makijażu i nie trzeba mieć przy sobie tego drugiego kosmetyku, więc to bardzo praktyczne. W każdym razie bibułki zbierają nadmiar sebum z twarzy, dzięki czemu przestajemy się błyszczeć i wyglądamy bardziej świeżo!

chusteczka_matujaca

Teraz z Marcepankiem (to mój piesek – mały Golden Retriever) na spacer, a potem siadam nad zadaniem z matmy;/ Bibułki matujące do kieszeni – nigdy nie wiadomo, kogo i kiedy się spotka 😉

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Rajstopy w sprayu – czyli opalone nogi bez solarki!

Zbliżają się wakacje i każda z nas chce wyglądać rewelacyjnie! Wiadomo – wycieczki, imprezy, znajomi, chłopcy… I wolny czas! Przesiadywanie na słońcu możemy rozpocząć na serio dopiero, gdy zrobi się super ciepło! A na razie pogoda nie zachęca…

Solarium? Warto, ale lepiej nie przesadzać – kiedyś przesadziłam i wyglądałam jak klaun malowany! Teraz będę mądrzejsza!

Wczoraj w ręce wpadły mi rajstopy w sprayu – nowy nabytek mojej koleżanki, Ewuni. Zapytałam, co robi, że ma takie śliczne nogi – lekko opalone, bez śladu jakichkolwiek niedoskonałości (moje marzenie!). Podobno sekretem są właśnie te rajstopki! Dostępne w kilku odcieniach, obecne w każdym sklepie kosmetycznym i w internecie! Ewcia mówi, że nie brudzą ubrań i nie zostawiają na nogach smug, więc… postanowiłam spróbować.

rajstopy_w_sprayu

Dziś po szkole truchcikiem do sklepu i tubka już stoi na mojej półce. Pieniądze na sobotnie kino znów będę musiała wyciągać od ojca przez co najmniej pół godziny („już wszystko wydałaś??”), ale było warto! Cena zresztą całkiem przystępna – ja wydałam 30 złotych, ale wiem, że w sieci chodzą i po 20!

Wszystko już nałożone, idealnie gładkie, z lekka ciemnieje… Nie zrezygnuję już z tych rajstop w sprayu! Musiałam się z Wami podzielić moim nowym nabytkiem – a teraz śliczna i odziana w białą kieckę, zbieram się na spotkanie z M. 😉

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Witam Was na nowym blogu!

No cóż, zmuszona byłam założyć nowego bloga. Tamten się nie sprawdził, bo ciągle były jakieś kłopoty. Tym razem postaram się na dłużej tu zadomowić. Jak tylko ogarnę wszystkie funkcję – zaraz pojawi się pierwsza notka 🙂

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Dodaj komentarz